Pierwotnie swój tort nazwałam „Koszyk z malinami”. Z myślą o tej nazwie przygotowałam
dekoracje, a sam tort napełniłam malinami, jak widać na zdjęciu po same brzegi. Pewnie pozostałabym przy tej nazwie, gdyby nie
angielska koleżanka syna, która przekonała mnie, że tort smakuje dokładnie jak
Tort Szwarcwaldzki. Jest delikatny, niezbyt słodki, przełożony owocami leśnymi,
dokładnie taki jaki wg jej opisu powinien być Black Forest Cake.
Tak powstał „tort
szwarcwaldzki” w moim wykonaniu. Pewnie daleko mu do oryginalnego Black
Forest Cake, ale i tak szybko klasyczna, wiśniowa wersja nie zagości w moim domu.
Mój mąż wyjątkowo nie lubi wiśni w cieście, za to wszyscy kochamy maliny. Dlatego też zapraszam do spróbowania mojego „koszyka
z malinami” jest naprawdę wyśmienity, czekoladowy, nasączony syropem, przełożony kremem z owocami i z pewnością warty zachodu. Polecam!
